KZKrawczyk Zegarmistrz

O nas - Krawczyk Zegarmistrz

Skąd się wzięliśmy

Marek Krawczyk otworzył swój zakład we Wrocławiu w 1997 roku, ale historia zaczęła się znacznie wcześniej. W połowie lat osiemdziesiątych trafił na kurs zawodowy do Genewy, gdzie przez dwa lata uczył się podstaw mechaniki precyzyjnej w szkole kształcącej zegarmistrzy dla szwajcarskich manufaktur. Wrocław był wtedy daleki od szwajcarskiego porządku, ale Marek wrócił z notatnikami pełnymi rysunków technicznych, zestawem narzędzi kupionych za ostatnie oszczędności i przekonaniem, że dobry zegarmistrz musi rozumieć zegar, zanim go dotknie.

Po powrocie trafił do warsztatu mistrza Henryka Wierzbickiego przy placu na Starym Mieście. Spędził tam osiem lat, najpierw jako pomocnik, potem jako samodzielny rzemieślnik. To tam nauczył się cierpliwości, której żaden kurs nie jest w stanie zastąpić: że sprężyna balansu wymaga innego podejścia w zegarku kieszonkowym z 1910 roku niż w szwajcarskim automatyku z lat siedemdziesiątych, i że pośpiech w tym zawodzie zawsze kończy się ponowną wizytą niezadowolonego klienta.

Rok 1997 i własny adres

Gdy Marek otwierał własny zakład przy ulicy Świdnickiej, Wrocław zmieniał się w szybkim tempie. Powstawały nowe sklepy, stare rzemiosło znikało z centrum. On wybrał odwrotnie: wynajął małe pomieszczenie, ustawił w oknie witrynę z kilkoma zegarami ściennymi i wywiesił szyld. Przez pierwsze miesiące zajmował się głównie naprawami zegarów kominkowych i kucukówek, które klienci przynosili w kartonowych pudłach. Z czasem zaczęły się pojawiać zegarki naręczne, coraz droższe i coraz bardziej skomplikowane.

Dziś zakład Krawczyka Zegarmistrza ma za sobą dwadzieścia dziewięć lat pracy przy tym samym adresie. Pracownia nie zmieniła się radykalnie: nadal jest tu ten sam masywny drewniany stół roboczy, lampa z lupą, zestaw śrubokrętów zegarowych w rozmiarach od 0,5 do 3 milimetrów i regał z częściami zamiennymi segregowanymi w małych szklanych słoikach. Zmieniły się natomiast zegarki, które tu trafiają.

Co robimy i jak podchodzimy do pracy

Zajmujemy się naprawą i serwisem zegarków mechanicznych, automatycznych i kwarcowych. Regulujemy zegarki kieszonkowe, naręczne i zegarki na łańcuszku, wymieniamy uszkodzone szkiełka szafirowe i mineralne, czyścimy mechanizmy w kąpieli ultradźwiękowej, wymieniamy uszczelki i wałki balansowe. Naprawiamy też zegary ścienne i stojące, w tym zegarniki z biciem i melodyjką, które wymagają regulacji siły sprężyny i odległości wahadła.

Marek nigdy nie oddaje zegarka, dopóki nie sprawdzi chodu przez co najmniej czterdzieści osiem godzin na specjalnym stojaku pomiarowym. To nie jest standard wymagany przez nikogo z zewnątrz, to po prostu jego zasada. Jak mówi sam, lepiej zatrzymać zegarek o dwa dni dłużej niż oddać go klientowi, który wróci po tygodniu z pretensjami.

Ludzie za ladą

Przez lata pracowali tu różni pomocnicy, nie wszyscy zostali. Dziś stałą częścią zakładu jest Tomasz, który dołączył w 2014 roku po ukończeniu technikum mechanicznego w Krakowie i od tamtej pory specjalizuje się w zegarkach kwarcowych i wymianie pasków. Marek zajmuje się mechaniką klasyczną, skomplikowanymi kalibermami i wszystkim, co wymaga lupy i spokojnej ręki.

Klientela Krawczyka Zegarmistrza to głównie mieszkańcy Wrocławia i okolic, ale trafiają tu też ludzie z Opola, Wałbrzycha czy Świdnicy, bo w mniejszych miastach zegarmistrze odchodzą na emeryturę i nie mają następców. Niektórzy klienci przychodzą z zegarkami po dziadku albo po ojcu i chcą je po prostu utrzymać w ruchu. To są najważniejsze zlecenia, nie dla pieniędzy, lecz dla satysfakcji, że coś wartościowego nie trafia do szuflady na zawsze.

Zapraszamy

Jeśli masz zegarek wymagający uwagi, najlepiej wpaść do nas osobiście. Marek lub Tomasz spojrzą na mechanizm od razu i powiedzą, czego wymaga, bez zbędnych ogólników. Kontakt znajdziesz na tej stronie.

Używamy plików cookie

Używamy plików cookie niezbędnych do działania tej strony.